Nie tylko o złotym pociągu

Czy wiecie, że mija piąty tydzień, odkąd rozpętała się pociągowa gorączka złota? Ja już ledwo żyję, ale, mimo wszystko, zapraszam na cykl spotkań z moimi Czytelnikami. Zaczynamy 21 września o godz. 17.00 spotkaniem w Gminnej Bibliotece Publicznej w Gaworzycach.
Następnie

22 września – godz. 17:00 Miejsko-Gminna Biblioteka Publiczna w Polkowicach
23 września – godz. 11.00 Biblioteka Miasta i Gminy w Chocianowie
23 września  – godz.17.00 Gminny Ośrodek Kultury i Biblioteka w Grębocicach

Opowiem, oczywiście, trochę o złotym pociągu, ale chcę przede wszystkim przypomnieć, że każdy zakątek Dolnego Śląska ma swoje tajemnice i, że wszędzie może być ukryty skarb.

Zapraszam!

Zdjęcie: Mikołaj Nowacki

Prawdziwa historia złotego pociągu

Piętnaście lat temu Tadeusz Słowikowski, emerytowany górnik i Andrzej Gaik, policjant zaczęli kopać przy torach kolejowych pomiędzy Świebodzicami i Szczawienkiem. Szukali zaginionego pociągu, który pod koniec wojny miał przewozić złoto. Pociąg zniknął gdzieś na tej trasie, a miesiąc temu, po tym jak dwóch mężczyzn zgłosiło, że znają miejsce jego ukrycia, ponownie  spowodował w Polsce prawdziwą gorączkę złota. Jeśli chcecie wiedzieć jak to się zaczęło, zapraszamy do książki Joanny Lamparskiej „Dolny Śląsk, jakiego nie znacie”.

Fot. autor Rafał Gieroń
https://www.facebook.com/StudioGieron

Dyskusja w cieniu lokomotywy

Emocje wokół „złotego pociągu”  nie gasną. Pojawia się coraz więcej pytań i wątpliwości.  Czy skan georadarowy pokazujący rzekome znalezisko jest wiarygodny? W jaki sposób zostało wykonane badanie, jeśli teraz wojsko musi czyścić teren przez kolejnymi pomiarami? Kiedy zaczną się prace wydobywcze i  najważniejsze: czy on rzeczywiście istnieje. Dlatego zapraszam w sobotę 12 września do Jaworzyny Śląskiej na Galę Parowozów. O 20.00 zaczynamy dyskusję o złotym pociągu, ma się pojawić wielu ciekawych gości. Natomiast wcześniej można będzie przejechać przez słynną trasę, gdzie miał zaginąć złoty pociąg składem, który pociągnie zabytkowa lokomotywa.

Zdjęcie pochodzi ze strony: http://muzeumtechniki.pl/

Kroniki oblężonego pociągu III

Skan przedstawiający rzekomy pociąg zasypany w Wałbrzychu fachowcy uważają za niewiarygodny. „Znalazcy” założyli spółkę, z której strony pochodzi obraz z georadaru.

Dziesięć dni temu siedziałam we wrocławskim studiu TVN, czekając na łączenie z Warszawą. Przed rozmową ze mną telewizja emitowała reportaż z Gór Sowich, w którym występowali dwaj, dobrze znani mi panowie i trzeci, którego do tej pory nie spotkałam. To właśnie ten trzeci powiedział, że istnieje znakomity georadar KS-700, na którego odczycie można zobaczyć ukryty w tunelu pociąg, nawet z wieżyczkami. Potem, już poza ekranem, dziennikarz wyjaśniał, że taki georadar ma w Polsce tylko jedna osoba, pewien biznesmen. Wnioski nasunęły się same.

Kroniki oblężonego pociągu II

Fot.: to zdjęcie „wymyślił” Jerzy Cera, znakomity badacz tajemnic Gór Sowich.

Tom ze znanego brytyjskiego dziennika plącze się od kilku dni po Górach Sowich i szuka esesmana, który na łożu śmierci opowiedział o złotym pociągu. Na Allegro można już wylicytować  cały skład, dziś rano kosztował ponad dziesięć tysięcy.  Na słynnym 61 kilometrze wybuchł wczoraj wieczorem pożar, prawdopodobnie zaprószony przez którego z gapiów. Rano dostałam pierwszy pociągowy wiersz, a od soboty mam piękną koszulkę z pociągiem i napisem  EXPLORE Aubrzych. Pociągowe szaleństwo zatacza coraz szersze kręgi, a do mnie dzwoni tyle osób, że trudno  uwierzyć w jakikolwiek inny, pozbawiony złotego pociągu, świat. Ponieważ Złoty Pociąg jest jak potwór z Loch Ness, można o nim mówić wszystko, bo i tak, na tym etapie, nikt nie jest tego w stanie sprawdzić.  Ile wiemy dzisiaj?

Ślęża dla odkrywców, mój nowy przewodnik inny niż wszystkie

okladka_malaTo miała być mała książeczka, ale zupełnie się nie udało. Ślęża mnie całkowicie pochłonęła. Codziennie na tę górę wchodzą setki osób, na ogół wybierają jedną i tę samą drogę, a tymczasem można tu znaleźć kompletnie nikomu nie znane zakątki.  Zupełnie się nie spodziewałam, że pisząc ten przewodnik, wezmę udział w rytuałach prowadzanych przez człowieka-drzewo, spędzę wiele nocy w zamku bez prądu i wody, dostanę w prezencie kawałek samolotu i przede wszystkim, odkryję tyle cudownych miejsc. Nie ma takiej drugiej góry jak Ślęża, mam nadzieję, że będziemy ją poznawać wspólnie.

KSIĄŻKĘ MOŻNA ZAMÓWIĆ NA STRONIE WYDAWNICTWA ASIA-PRESS

Zapraszam na Dolnośląski Festiwal Tajemnic w Zamku Książ 15-16.08.2015

Jeszcze dziś pamiętam, jak w ubiegłym roku targaliśmy do zamku Książ mumię egipskiej księżniczki. Dwa lata temu przenosiliśmy jedyne na świecie Muzeum Medycyny Sądowej. W tym roku na strychu zamku zaplanowałam wystawę „Bez znieczulenia – dramaty fotela dentystycznego”. Oj, napatrzycie się i posłuchacie nieco szalonego stomatologa, który opowie, jak przez wieki leczone były zęby i jak Celtowie robili protezy szczęk. Będą również arystokratyczne fotele dentystyczne. Prawdziwe skarby! Bo cały festiwal jest skarbom  i tajemnicom poświęcony. Przyjedźcie do zamku, żeby spotkać się z eksploratorami, archeologami, miłośnikami historii. Zabierzcie dzieci, żeby poszukały z naszym fachowcem skarbów w piaskownicy. Przygotujcie się na emocjonujące szkolenie Cichociemnych i opowieści właścicieli dworów i pałaców.  Konferencja Odkrywców i Zamkowe Targi Historyczne to najważniejsze punkty festiwalu. Będzie, oczywiście, zwiedzanie i pełne huku rekonstrukcje, a także, już w niedzielę, wojowie ze „Starej Baśni”. Mam nadzieję, że będziecie się dobrze bawić!  I nieśmiało anonsuję moją premierę mojej nowej książki na Festiwalu, czyli „Ślęży dla odkrywców”.
www.festiwaltajemnic.pl

A tak było w ubiegłych latach.

Tajemnice dolnośląskich mumii

Profesor Egon Ernst von Eickstedt gorączkowo przygotowywał wielkie paczki. Jego asystenci cierpliwie znosili czaszki, kości, książki i instrumenty naukowe. Część rzeczy zabierali do swoich mieszkań, reszta wyjeżdżała w głąb Dolnego Śląska do posiadłości znajomych i przyjaciół. Pakowali się wszyscy. Rosjanie byli już blisko, inne pracownie naukowe, kolekcje muzealne i prywatne, wyposażenie kościołów, zbiory bibliotek i archiwów były starannie liczone, a następnie ekspediowane z Wrocławia w znacznie bezpieczniejsze miejsca. Części z tych depozytów nie odnalazła się do dzisiaj.