BEGIN TYPING YOUR SEARCH ABOVE AND PRESS RETURN TO SEARCH. PRESS ESC TO CANCEL

Ten dom ma tajemnicę. Skarby i sekrety Dolnego Śląska

Moja najnowsza książka już w sprzedaży! „Ten dom ma tajemnicę. Skarby i sekrety Dolnego Śląska” to już siódmy tom przewodników innych niż wszystkie. Tym razem poprowadzę Was szlakiem zamków i pałaców, w których rozegrały się mroczne wydarzenia, zaproszę na wspólnie poszukiwanie zaginionych kolekcji, opowiem nie tylko o skarbach, ale i o do dziś niewyjaśnionych zbrodniach. Każdy zakątek Dolnego Śląska kryje jakiś sekret, nie ma wioski, domu, kamienia, którego historia nie byłaby warta opowiedzenia. Pisząc „Ten dom ma tajemnicę” odkrywałam, że prawda jest sto razy ciekawsza niż legendy i opowieści, których nie da się potwierdzić. Zanim sięgniecie (a mam nadzieję, że tak będzie) po moją nową książkę, uchylę rąbka tajemnicy tego, co w niej znajdziecie.

Czy wiecie, że ostatni właściciel zamku Czocha kupił teatr pewnej ślicznej rosyjskiej baletnicy? Elsa Krüger była o kilkanaście lat młodsza od swojego sponsora i reklamowała wyroby tytoniowe, które produkowały zakłady milionera. Tuż po Rewolucji Październikowej, kiedy Elsa przybyła do Berlina pan zamku Czocha wypuścił ponad dwieście widokówek z wizerunkiem rosyjskiej piękności. Co ich naprawdę łączyło? To wcale nie takie jasne, jakby mogło się wydawać.

W 1977 roku do Muzeum Narodowego w Berlinie wkroczyła pewna dama z głową pod pachą. Głowa okazała się bezcennym zabytkiem z Beninu i została zakupiona przez muzeum za równowartość ówczesnej ceny małego Fiata. Właścicielka głowy, twierdziła, że znalazła ją na złomowisku we Wrocławiu. Ta historia doprowadziła mnie do nieprawdopodobnej relacji o przyjaźni niemieckiego nazisty i polskiego narodowca, którzy w 1945 roku wyruszyli na wspólne poszukiwania skarbów. Ich efektem było odnalezienie niezwykłej kolekcji czaszek…

Niewielki dom z czerwonej cegły w Górach Sowich kryje tajemnicę. Pomiędzy parterem i piętrem została zbudowana skrytka, w której w czasie drugiej wojny światowej gospodarze ukrywali… No właśnie, kogo?

Jedna z największych kolekcji impresjonistów na skraju Parku Południowego we Wrocławiu? Monet, Manet, Pissarro tuż po sąsiedzku? Jak Niemcy ograbili jedną z najpiękniejszych willi w mieście i co stało się z wybitnymi dziełami sztuki?

Podróżnik, kochanek, miłośnik dobrego jedzenia, ze szczególnym uwzględnieniem lodów, twórca jednego z najpiękniejszego parku w Europie. Książę Hermann von Pückler-Muskau był wyjątkowo barwną postacią. Swój urok rozsiewał po całym świecie, ożenił się i rozwiódł dla miłości swego życia: parku, który tworzył nad Nysą Łużycką. Do najbardziej kontrowersyjnych epizodów w działalności księcia należy podróż do Etiopii skąd przywiózł zaledwie dwunastoletnią niewolnicę. Choć podobno kochał ją bez granic, w trudnym momencie okazał się zwykłym łobuzem.

Odlana z brązu kolumna miała sześć metrów wysokości i ważyła ponad dwie tony. U jej podstawy czuwały cztery lwy, zaś trzy postacie podtrzymywały misę ofiarną. Scena ta symbolizowała trzy aspekty niemieckiej młodości: młodość ruchu nacjonalistycznego, wojska i robotników. Na szczycie kolumny płonął „wieczny ogień”, który swoją siłę czerpał nie tylko z siły nazistowskiej władzy, ale i z umieszczonej w podziemiach infrastruktury, która doprowadzała gaz do znicza. Na zdjęciach sprzed lat wygląda imponująco. Ale i strasznie… To będzie opowieść o Mauzoleum w Wałbrzychu.

Są we Wrocławiu dwa miejsca, w których można spojrzeć prosto w twarz mieszkańcom starożytnego Egiptu. Dosłownie. W Muzeum Człowieka w Katedrze Biologii Uniwersytetu Wrocławskiego leży egipska dziewczyna, w Muzeum Archidiecezjalnym chłopiec. Co mają do powiedzenia? Sporo… Są ważną częścią sekretnej historii stolicy Dolnego Śląska.

Szuka go cały świat, a tymczasem ślad po nim urywa się właśnie tu, w Morawie koło Strzegomia. W czasie II wojny światowej do tutejszego pałacu trafiły największe skarby z polskich kolekcji, m.in. zaginiony do dziś „Portret młodzieńca” Rafaela. W skrzyniach posłusznie czekały również dzieła Leonarda da Vinci i Rembrandta. Dziewczynka, która widziała je zimą 1945 roku, dzisiaj chętnie opowiada swoją historię.

Czy wiecie, że na Dolnym Śląsku można popłynąć Arką Noego? Ogromną, drewnianą, dziwaczną i tajemniczą? Zbudował ją w Pławnej Polski Wulkan z Krainy Nędzy, Urodzony na Cmentarzu, Budowniczy Arki Noego, Twórca Zamku Śląskich Legend i Rycerz Konia Trojańskiego. Dariusz Miliński po prostu.

Jeden pałac – tysiące instrumentów i partytur skradzionych przez Niemców w czasie II wojny światowej. Kiedy do Czarnicy w Dolinie Bobru wkroczyły w 1945 roku radzieckie oddziały, żołnierze Armii czerwonej używali partytur Bacha, jako papieru toaletowego…

Zapraszam do lektury!

 

Komentarze

Twój adres E-mail nie zostanie opublikowany na tej stronie.