Kroniki oblężonego pociągu II

Fot.: to zdjęcie „wymyślił” Jerzy Cera, znakomity badacz tajemnic Gór Sowich.

Tom ze znanego brytyjskiego dziennika plącze się od kilku dni po Górach Sowich i szuka esesmana, który na łożu śmierci opowiedział o złotym pociągu. Na Allegro można już wylicytować  cały skład, dziś rano kosztował ponad dziesięć tysięcy.  Na słynnym 61 kilometrze wybuchł wczoraj wieczorem pożar, prawdopodobnie zaprószony przez którego z gapiów. Rano dostałam pierwszy pociągowy wiersz, a od soboty mam piękną koszulkę z pociągiem i napisem  EXPLORE Aubrzych. Pociągowe szaleństwo zatacza coraz szersze kręgi, a do mnie dzwoni tyle osób, że trudno  uwierzyć w jakikolwiek inny, pozbawiony złotego pociągu, świat. Ponieważ Złoty Pociąg jest jak potwór z Loch Ness, można o nim mówić wszystko, bo i tak, na tym etapie, nikt nie jest tego w stanie sprawdzić.  Ile wiemy dzisiaj?

Ślęża dla odkrywców, mój nowy przewodnik inny niż wszystkie

okladka_malaTo miała być mała książeczka, ale zupełnie się nie udało. Ślęża mnie całkowicie pochłonęła. Codziennie na tę górę wchodzą setki osób, na ogół wybierają jedną i tę samą drogę, a tymczasem można tu znaleźć kompletnie nikomu nie znane zakątki.  Zupełnie się nie spodziewałam, że pisząc ten przewodnik, wezmę udział w rytuałach prowadzanych przez człowieka-drzewo, spędzę wiele nocy w zamku bez prądu i wody, dostanę w prezencie kawałek samolotu i przede wszystkim, odkryję tyle cudownych miejsc. Nie ma takiej drugiej góry jak Ślęża, mam nadzieję, że będziemy ją poznawać wspólnie.

KSIĄŻKĘ MOŻNA ZAMÓWIĆ NA STRONIE WYDAWNICTWA ASIA-PRESS

Zapraszam na Dolnośląski Festiwal Tajemnic w Zamku Książ 15-16.08.2015

Jeszcze dziś pamiętam, jak w ubiegłym roku targaliśmy do zamku Książ mumię egipskiej księżniczki. Dwa lata temu przenosiliśmy jedyne na świecie Muzeum Medycyny Sądowej. W tym roku na strychu zamku zaplanowałam wystawę „Bez znieczulenia – dramaty fotela dentystycznego”. Oj, napatrzycie się i posłuchacie nieco szalonego stomatologa, który opowie, jak przez wieki leczone były zęby i jak Celtowie robili protezy szczęk. Będą również arystokratyczne fotele dentystyczne. Prawdziwe skarby! Bo cały festiwal jest skarbom  i tajemnicom poświęcony. Przyjedźcie do zamku, żeby spotkać się z eksploratorami, archeologami, miłośnikami historii. Zabierzcie dzieci, żeby poszukały z naszym fachowcem skarbów w piaskownicy. Przygotujcie się na emocjonujące szkolenie Cichociemnych i opowieści właścicieli dworów i pałaców.  Konferencja Odkrywców i Zamkowe Targi Historyczne to najważniejsze punkty festiwalu. Będzie, oczywiście, zwiedzanie i pełne huku rekonstrukcje, a także, już w niedzielę, wojowie ze „Starej Baśni”. Mam nadzieję, że będziecie się dobrze bawić!  I nieśmiało anonsuję moją premierę mojej nowej książki na Festiwalu, czyli „Ślęży dla odkrywców”.
www.festiwaltajemnic.pl

A tak było w ubiegłych latach.

Tajemnice dolnośląskich mumii

Profesor Egon Ernst von Eickstedt gorączkowo przygotowywał wielkie paczki. Jego asystenci cierpliwie znosili czaszki, kości, książki i instrumenty naukowe. Część rzeczy zabierali do swoich mieszkań, reszta wyjeżdżała w głąb Dolnego Śląska do posiadłości znajomych i przyjaciół. Pakowali się wszyscy. Rosjanie byli już blisko, inne pracownie naukowe, kolekcje muzealne i prywatne, wyposażenie kościołów, zbiory bibliotek i archiwów były starannie liczone, a następnie ekspediowane z Wrocławia w znacznie bezpieczniejsze miejsca. Części z tych depozytów nie odnalazła się do dzisiaj.

Międzylesie: W labiryncie tajemnic

Marzenia o własnym pałacu można jeszcze zrozumieć. Ale, żeby tak od razu kupować zamczysko, giganta na samym końcu świata? To już lekka ekstrawagancja. Tymczasem Jerzy Adamiczka i Jacek Cząstkiewicz, jak wybierali, od razu wzięli sobie na barki dziewięć tysięcy metrów kwadratowych. Poszli na całość i zainwestowali w siedemsetletni zabytek w Międzylesiu, niemal tuż przy polsko-czeskiej granicy. I tak stali się właścicielami kompleksu otaczającego, ozdobiony krużgankami, renesansowy dziedziniec, barokowego pałacu dobudowanego do starszych murów, historii austriackiego rodu Althannów, ducha księżniczki i zagadki zamkowego skarbu. Brakuje im chyba tylko kozy, ale tak na poważnie, to w planach mają wypożyczenie kucyków, na których mogłyby jeździć dzieci zamkowych gości. Na razie po dziedzińcu biega Fakir, wielki czarny pies Jerzego Adamiczki.

Pałac w Gruszowie: skarby z biblioteki, rezydencja jak z angielskich powieści i tajemnicza skrytka

Ona, trochę zakręcona, jak to artystka. On, elektronik z wykształcenia, mocniej stoi na ziemi. Kiedy opowiadają o swoich pomysłach na pałac, często razem trzymają się za ręce. W stylowych wnętrzach, na tle bogato zdobionych tapet, w rozproszonym świetle, które wpada z parku, wyglądają trochę jak państwo hrabiostwo z początku XX wieku. Ich dom ma klimat, na który niektórzy pracują przez pokolenia. Im udało się w osiem lat.

Będkowice: W cieniu Śląskiego Olimpu

Trudno gdybać nad tym, co jadali właściciele dworu w Będkowicach, na pewno jednak uwielbiali piwo. Jeśli kamienie nauczą się kiedyś mówić, to opowiadać będzie o tym wejście do dworu. Ma piękny, renesansowy portal z piaskowca i dziwne wgłębienia po bokach, gdzieś tak na wysokości czterdziestu – pięćdziesięciu centymetrów. Lesław Pańczyszyn, właściciel dworu przypuszcza, że te wgłębienia mają związek z kulinarnymi gustami dawnych gospodarzy.